Niby nieistotne

16

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się jaka  jest różnica pomiędzy tym co widzą nasze oczy a tym co dla nich niedostępne?
Wierzę, że istnieje zbyt wielu ludzi w ten sposób rozdartych. Dlatego w ich imieniu stanę dziś zupełnie naga i obdarta z wszelkiego maskowania się.

 

 

Piękne zdjęcia, fantastyczne podróże, wykwintne posiłki, zjawiskowy makijaż, drogie ubrania, atrakcyjne sylwetki, zadbane włosy i paznokcie, ogrom talentów, masa sukcesów, miłość doskonała, uśmiech na twarzy... No – życie idealne!
Czy to nie takich ludzi najchętniej obserwujemy? Śledzimy każdy ich krok? Czekamy na potknięcia, których nie ma? Wzdychamy, zazdrościmy, albo zazdrościmy i nienawidzimy nie przyznając się przed samym sobą, że sami chcielibyśmy tak żyć. No przecież wiem.. sama tak mam.
Czujemy ogromne poczucie niesprawiedliwości, „dlaczego tak im się udało?!„, łatwiej nienawidzić kogoś za jego sukces, zamiast obwiniać siebie samego, że jeszcze nic się w tym kierunku nie zrobiło. Albo może mieć żal, że oni mają wszystko a my nic.
Tylko, że nic samo z nieba nie spada. Oni by mieć to co mają, pracowali na to bardzo długo.
I nasuwa się pytanie… Są tak pewni siebie i wyjątkowi, że wszystko im się udaje.. czy wszystko im się udaje, bo wkładają nadludzkie wysiłki w to by poczuć się dzięki temu dowartościowanym i wyjątkowym?

Niczego im nie brak – są takimi wielkimi szczęściarzami! Tylko, że oni robią wszystko abyście tak myśleli. Harują byście zazdrościli. Kreują życie idealne. Każdy krok to cegiełka budująca ten perfekcyjny świat. Tworzą wizerunek, który jest wyobrażeniem tego, jacy chcieliby być.
Przecież nikt nie doda zdjęcia z niekorzystnej strony. Wiemy doskonale jak się najlepiej zaprezentować. Wybieramy jedno jedyne ujęcie z miliona innych. Mamy do pokazania tylko to co najlepsze, a to co najgorsze starannie ukrywamy. Wy nie pozujecie tym lepszym profilem? Nie wciągacie brzucha? Nie zakrywacie pryszcza? Nie kadrujecie tak by nie było widać niedoskonałych nóg? Dlaczego pokazujemy światu zdjęcie, na którym prezentujemy się najkorzystniej a nie najsłabiej? Dlaczego w makijażu, przed wyjściem a nie z rana, tuż po obudzeniu się?
Tu każdy szczegół jest zaplanowany, inni widzą tylko to co chcesz pokazać. Dzięki temu masz ogromną władzę. Możesz manipulować tym jak postrzegają Cię inni.

Ale te piękne zdjęcia to najmniejszy urywek z ludzkiego życia. Taki najlepszy, najszczęśliwszy i w ogóle. Szkoda, że często pozowany.
Ludzie myślą, że tak wygląda całe Twoje życie.. bo po prostu tyle widzą.
Nie widzą jednak tego co pomiędzy ujęciami.

 

obraz 330

Potem patrzysz w lustro i co widzisz? Niedoskonałość. Brak makijażu, potargane włosy, ubranie, w którym już nie wyglądasz tak dobrze, jak na zdjęciu w starannie dobranej pozie. Nawet w najlepszym wydaniu, w życiu codziennym nie nałożysz filtra i nie oszukasz ludzi, że nawet bez makijażu jesteś naturalnie piękna. Widzisz także to, co do pokazania jest surowo zabronione. Zmęczenie i ból w oczach.

Wcześniej owszem była radość i satysfakcja, wszyscy Cię podziwiali, zasypywali miłymi słowami.
Aż sobie uświadomisz, że nie chodzi im wcale o Ciebie. Tylko o precyzyjnie stworzone przez Ciebie dzieło.  Więc kim jesteś? To pułapka.
Powstaje nagle twór idealny, abstrakcyjny, nie do osiągnięcia. Wszystko to złuda. Fałsz.
No właśnie, patrzysz w lustro i nie dorównujesz temu co stworzyłeś. Nie spełniasz  ani swoich wymarzonych oczekiwań ani ludzi, którzy znają tylko idealną wersję Ciebie. Robisz wszystko by utrzymać to złudzenie. Podwajasz wysiłki by być lepszym i lepszym. Musisz być najlepszy. Pojawia się frustracja. Perfekcjonizm. Gonisz za czymś nie do doścignięcia. Za czymś co nie istnieje. Jesteś wykończony.

Wszyscy myślą, że wokół doskonałości jest wielki tłum. Pozornie tak. Ale każdy czuje respekt przed czymś tak obcym. Jest, ale się nie zbliża. Patrzy ale z daleka. Inni nie chcą przeszkadzać, bo pewnie i tak masz wszystko czego potrzebujesz. Nikt nie pisze, nikt nie dzwoni, nikt nie zna prawdy. Zostajesz sam.

Życie toczy się dalej, każdego dnia nakładasz maskę i funkcjonujesz. Ale gdy już nikt nie patrzy, nie musisz być przykładem szczęścia, powodzenia, determinacji i bohaterstwa.
Wracasz do swoich czterech ścian, czujesz pustkę. Samotność. Masz ochotę spać, żeby nie czuć.  Nic Cię nie cieszy, a każdego dnia przybywa rzeczy, które stają się za trudne.

Mówisz, że chyba coś nie tak. Ale nikt nie bierze tego na poważnie, bo przecież masz super życie, więc o co Ci chodzi.
Jedna z bliskich osób jest tak szczęśliwa, że nie chcesz jej przeszkadzać – odsuwasz się.
Inna osoba, którą znało się przez całe życie, nagle staje się obca – odsuwasz się.
Ludziom, którzy są dla Ciebie mili i dobrzy nie ufasz i nie wierzysz, że naprawdę możesz ich obchodzić – odsuwasz się.
Nie chcesz być ciężarem, nie chcesz się użalać, zamykasz się w komforcie milczenia.
Wolisz udawać, że jest dobrze, niż tłumaczyć co jest nie tak. To zbyt skomplikowane.. bo przecież wszystko mi się udaje, nie mam na co narzekać..

obraz 258
Ale każdy poranek staje się torturą. Walką o to by wstać, by kolejny dzień mieć siłę udawać. Przecież muszę być silna! Nie mam prawa do słabości. Przypominam sobie, że nie ma nikogo kto mnie popchnie do przodu, bo przecież słynę z tego, że idę sama, i w dodatku tak świetnie mi to idzie. Za to mnie podziwiają. Jednak też chciałabym czasem móc poczuć się słaba.  Powiedzieć, że nie mam siły, ochoty, jestem wykończona.. Ale nie mogę. Jestem zdana tylko na siebie, a jak ja odpuszczę to wyląduję na dnie. Nie ma nikogo kto mnie uratuje przed upadkiem, więc spinam poślady i nie daję sobie ani chwili wytchnienia, pnę się do góry, bo wiem, że muszę.
Poza tym wszyscy patrzą. Myślą, że nie wiem. Ale ja wiem doskonale kiedy patrzą i kto patrzy. A najchętniej patrzą Ci którzy nie powinni. Nic od siebie nie dają, udają, że ich nie obchodzisz, ale nie umieją się powstrzymać przed obserwowaniem. Każdy po kolei i z osobna otworzy każdego durnego snapa. To z ciekawości? Czekają na potknięcie? Czy chcą się z Ciebie pośmiać? to taki trochę śmiech przez łzy, bo śmieją się ale w głębi przecież muszą czegoś zazdrościć, bo jesteś na tyle ciekawą osobą, że nie umieją przejść obojętnie obok Twojego życia.
No tak, tego wykreowanego życia. O to właśnie chodziło.

Nie widzą prawdy, ale równie mocno nie chcą jej widzieć. Bo tak wygodniej. Świat patrzy nieprzychylnym okiem na błędy, słabości i wady.. czyli na to co ludzkie. Dążymy do bycia nadludźmi jednocześnie niszcząc siebie samych. Nie mamy prawa do smutku i płaczu.
By nikt nie mógł nas zranić nakładamy pancerz obronny. Często to złość, nienawiść. Bo tak nikt nie dosięgnie w nas tego co miękkie. Nikt nie wykorzysta naszych słabości przeciwko nam, bo nikt ich nie zna, bo „nie mamy ich”. Pokazując, że nic nas nigdy nie dotyka nie damy nikomu satysfakcji, że coś nas faktycznie dotknęło.
Ale czy jesteśmy maszynami żeby nie czuć? Stajemy się potworami. I dla siebie samych i dla siebie nawzajem. Nawet nie próbujemy tego zmienić. Po co zmieniać to co wygodne? Dobrze nam tak jak jest. Do czasu.

dopóki to kim całe życie próbujemy być nie zaczyna nas unieszczęśliwiać. Bo to duży wysiłek grać wiarygodnie, by inni uwierzyli jakie mamy fajne życie i jacy sami jesteśmy super. Nakładając maskę i nie pokazując słabości stajemy się nadludzcy, nierealni. Zamykamy się w swoich skorupach i pokojach samotności… Doprowadzamy do samozniszczenia.. do depresji.

 

Kopia obraz 2162

Im bardziej człowiek jest nieszczęśliwy
tym szczęśliwsze życie stara się wykreować. Powstaje coraz większa przepaść pomiędzy tym jak jest naprawdę, a tym co widzą inni. Ta przepaść zaczyna pochłaniać.
W dodatku nie masz nikogo, bo nikogo do siebie nie dopuściłeś. Nikt nie zna prawdy.
Zapadasz się, zapadasz..
Kto by pomyślał co się może kryć się pod pozorami

 

155

Mieć wszystko to – czego zazdroszczą nam inni.
Skarb czy przekleństwo?

2 myśli nt. „Niby nieistotne

  1. To takie prawdziwe, smutne i bliskie wielu osobom… A najgorsze jest to, kiedy najbliżsi, a nawet rodzina wymaga od Ciebie samych sukcesów i nie potrafi dodać otuchy, nie rozumie, że możesz mieć gorszy czas. Ludzie mający w sobie wiele empatii najczęściej osiągają wielkie rzeczy i chcą być doskonalsi, lecz nasz altruizm wprowadza nas nieraz w zakłopotanie i prowadzi do depresyjnych stanów… Nie raz marzę o tym, żeby na świecie było tak beztrosko, żeby każdy się szanował i nie było złości i zazdrości… Wszystko zaczyna się w naszej głowie 😉 Się niczym Luizka nie przejmuj, bo wiele osób podziwia Cię w ten dobry sposób i być może nie ma odwagi z Tobą rozmawiać. Ja bardzo chętnie wysłucham zarówno żalenia się, jak i cudzego szczęścia i sama się pożalę, bo to dodaje takiego powera 😀 Po smutku zawsze przychodzi radość 🙂 A definicja ideału nie została jeszcze stworzona,więc bądźmy NIEIDEALNI <3

  2. Droga Luizo !
    Od dluższego czasu, obserwuje Twojego bloga. Uważam, że jesteś utalentowaną istotą, ale jako ojciec mojego syna Tomasza chciałbym udzielić Ci paru rad:
    po pierwsze uważam, że powinnaś otworzyć się na świat, wyjść do ludzi i starać się budować realne kontakty z ludźmi, a nie zaprzestać na relacjach w sieci.
    po drugie nie powinnaś zamykac się w czterech ścianach z tak poważnym problemem, pamiętaj że takich ludzi jest bardzo dużo, a są wśród nas specjaliści, którzy z chęcią wysłuchają i pomogą. Mój syn Tomasz z takim problemem zwrócił się do dr Adriany Zielińskiej z Olsztyna, jest to wizyta prywatna, albowiem warta swojej ceny! Pozdrawiam Cie ciepło i życzę Ci, abyś doceniła życie i skupiła się na dalszych sukcesach w ktorych jestes niesamowita.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *